Szedł turysta przez hale, patrzy i widzi studnie. Zagląda do środka, a
tam dna nie widać. Zaintrygowany wrzuca kamyk i nasł odgłosu
uderzenia o dno. Sucha, słucha i nic. Wziął większy kamień, wrzucił,
słucha… słucha i nic. Rozgląda się dookoła za jeszcze większym
kamieniem i widzi szynę kolejowa. Zaparł się, ciągnie ją, sapie z
wysiłku wreszcie udało mu się i szyna poleciała w ślad za kamykami.
Znowu nasł i nic, tymczasem patrzy leci baran wprost do studni.
Biegnie i hop wskakuje do niej. Turysta stanął zszokowany dziwnym
zjawiskiem a tu baca leci i pyta go:
– Nie widział pan mojego barana? Przed chwila jeszcze tu był.
– Widziałem – odpowiada – właśnie przed chwilka wskoczył do tej studni.
– Jak to wskoczył? Przecież do taaakiej szyny był przywiązany.

