Orientalnie w burdelu

(+14) Kupa!Dobre! Lubię to!

Facet poszedł do burdelu. Poprosił orientalną – zaproponowano mu Japonkę, która ani słowa nie umiała po polsku.
– Nic nie szkodzi, seks jest międzynarodowy.
Wchodzi do pokoju. Jest zupełnie ciemno. Nagle czuje, że ktoś zaczyna go rozbierać. Zrozumiał i ruszył do akcji.
Podczas stosunku japonka woła:
– Haczi, haczi!
– Nic nie haczy, gładko idzie!
I dalej.
Po chwili znowu:
– Haczi, haczi!
– Nic nie haczy, gładko idzie!
Po powrocie do domu niepokoiło go, co też dziewczyna chciała mu powiedzieć.
Sprawdził w słowniku: Haczi – „nie ta dziura”.
– O, kurwa! – zaklął i poszedł ją przeprosić.
Pyta się burdelmamy:
– Czy jest dzisiaj ta Japonka, którą wczoraj zamówiłem?
– Ta bez oka?

Komentarze