To był zimny listopadowy poranek

To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki…
– Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię – pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę…
– Ozdobna jakaś… – pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
– [...]

Przychodzi zięć do domu i slyszy teściową

Przychodzi zięć do domu i slyszy teściową:
– Nie obchodzi mnie jak to zrobisz, kogo prze-
kupisz, kogo zastraszysz, ale ja chcę mieć
pogrzeb na Wawelu!
Mija parę dni i wpada zięć:
– Nie obchodzi mnie kogo mama przekupi,
kogo zastraszy, ale masz być gotowa na
czwartek!

Wysypka alergiczna

Przychodzi do lekarza matka z synkiem, który ma wysypkę alergiczna. Lekarz usiłuje dociec przyczyny tego uczulenia:
– Może ta wysypka jest po winogronach?
– Nie!
– A może po bananach?
– Nie!
– A może po jajkach?
– Nie, tylko po rękach i po nogach!

Do starego Srula, bankiera przychodzi syn, Moszek

Do starego Srula, bankiera przychodzi syn, Moszek.
– Tate, jak to jest – ludzie dają pieniądze i wyjmują. Dostają to co włożą. A u nas i mercedes, i jacht, i willa w Milanówku?
– Dam ci przykład synu – mówi Srul. – Idź do kuchni. W lodówce, tfu, tfu… Boże przebacz, kawałek słoniny leży. Przynieś go.
Mosze poszedł i przyniósł.
– A teraz odnieś go, tfu, tfu… – mówi Srul.
Mosze odniósł i wraca:
– Odniosłem i co?
– Przyniosłeś, odniosłeś, a paluszki tłuste.

Gościu pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda

Gościu pracuje wieczorami na stacji benzynowej. Nuda jak ….
Pewnego razu wchodzi tam klient w czarnym garniturze, czarnej koszuli, czarnych laczkach, z czarnym neseserem w ręce.
„Jak nic – James Bond” – myśli sobie pracownik.
„Bond” w tym czasie bierze jakieś drogie wino i zastanawia się nad wyborem prezerwatyw.
Wybiera w końcu Durexy Extra Safe (koneser!), podchodzi w milczeniu do kasy, wyciąga stówkę, kładzie na ladzie.
Pracownik wydaje mu resztę i w tym momencie wpada wymalowana siedemnastka i woła:
– Proszę księdza – i jeszcze chipsy!

Czas z tym skończyć

– Tyle się złego naczytałem na temat alkoholu – mówi Antek do kolegi – ze
wreszcie sobie powiedziałem, czas raz na zawsze z tym skończyć!
– Z piciem?
– Nie, z czytaniem.

Facet przy okienku w banku

Facet przy okienku w banku:
– Chcę założyć konto w tym p…dolonym banku!
– Co proszę? – pyta zdegustowana kasjerka.
– Powtarzam – Chcę założyć p…dolone konto w tym zasranym banku!
– Cooo?!
– Nie dosłyszysz szmato? To wołaj mi tu kierownika!
Kierownik przychodzi, wściekły, bo już wie jak zachowuje się ten klient.
– O co panu chodzi? – warczy.
– Powtarzam, chcę założyć p…dolone konto w tym gównianym banku!
– A ile chce pan wpłacić?
– Dwa miliardy.
– I ta k…a robiła panu jakieś problemy?

Inwalidka w autobusie

Młoda kobitka w czerni włazi do autobusu i do siedzącego faceta:
– Proszę mi ustąpić miejsce
– A niby dlaczego?
– Jestem inwalidką
– Zupełnie nie widać tego inwalidztwa u pani
– Proszę pana! Wracam z pogrzebu męża…
– To pani jest wdową, a nie inwalidka
– Tak, ale ja bez chuja, jak bez ręki!