Stoi dziennikarz pod budką Lotto i robi wywiady. Podjeżdża facet trabantem, dziennikarz przyskakuje i pyta: -Co Pan zrobiłby z główną wygraną? Facet myśli i mówi: -No to większe mieszkanie, Matiza… -A reszta? -Reszta na konto. Podjeżdża facet Matizem. Dziennikarz znów pyta: -Co Pan zrobiłby z główną wygraną? -No to jakiś dom, mercedes…. -A reszta? -Reszta na konto. Podjeżdża facet merolem 600 SEL. Dziennikarz ponawia pytanie. -Taaak, no to spłaciłbym skarbówkę, potem ZUS… -A reszta? -A reszta niech ku…wa czeka!
Zaczail sie wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszla wilk rzucil sie na nia … i ja zgwalcil. Spodobalo mu sie, to ja zgwalcil jeszcze raz, i jeszcze raz. Po kilku nastepnych razach pada wycienczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi sie na lokciach i spokojnie pyta: – Wilku, masz ty chociaz zaswiadczenie, ze nie jestes chory na AIDS? – Pewnie, ze mam! – No to mozesz je podrzec.
Kelner, sól! – A jaką? – A to jest różnica? – Są dwie: „Ni chuja” i „Co za chujnia”. – OK, daj pan obie, sprawdzimy. Kelner przynosi, facet bierze jedną, macha – ale ani ziarenko nie leci. – Ni chuja… Daj pan drugą. Zamachnął się, a tu sitko odpada i cała zawartość wsypuje się do potrawy. – Co za chujnia!
Pani nauczycielka mówi dzieciom kto to jest Matka Boska, na co Jasiu nagle: – Ja ją widziałem. Nauczycielka pyta Jasia, kiedy? Jasiu na to: – Gdy sprzątałem w ogródku księdza – z plebani wyszła jakaś Pani, a Ksiądz na to: – O Matko Boska, żeby cię nikt nie zobaczył.
Ding-dong! – Dzień dobry pani. – A to ty Piotrusiu. Co się stało? – Tata mnie przysłał, bo dłubie przy aucie i nie może sobie poradzić. – Stary, rusz dupę i idź pomóc sąsiadowi. – Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął jakiś specjalny klucz, bo tata nie ma. – A jaki? – Szklana pięćdziesiątka…
Ciapaty wchodzi do sklepu: – Poproszę mydło i dezodorant. – Nigdy wcześniej czegoś takiego nie kupowałeś, prawda? – Wypraszam sobie! Na jakiej podstawie śmiesz tak twierdzić?! – To piekarnia.